Oferty seks-sponsoringu otrzymuje wiele kobiet korzystających z Sympatii. Czy są takie, które z nich korzystają – nie wiem. Ale autorzy maili z propozycjami odpłatnego uprawiania miłości wytrwale wysyłają je do kolejnych użytkowniczek portalu.
Gdy otrzymuję od dziewczyn z Sympatii maile z cytowaną ofertą seks-sponsora, z reguły okazuje się, że wysyła je grupa wciąż tych samych mężczyzn. Jednak treść bloga pisanego w tym serwisie promowałem dopiero wśród kilkunastu tysięcy kobiet, a kont jest wielokrotnie więcej.
“Uczciwy” sponsor
Mężczyźni wysyłający tego typu propozycję z reguły nie zdają sobie sprawy, że właśnie potraktowali kobietę jak przedmiot, który można kupić i korzystać z niego przez pewien czas - po czym zamienić na inny. Jak komórkę, toster lub parę butów. Uważają, że są uczciwi, bo nie mamią dziewczyn obietnicami miłości, ale prosto z mostu informują, na czym im zależy. To przewrotne (i prostackie) wyjaśnienie zawsze mnie irytowało.
Gorycz poniżenia
Zgadzając się na taka ofertę, wchodzisz na niebezpieczny grunt prostytucji. Nie mnie oceniać, dlaczego to robisz i jak wpłynie na Ciebie podjęcie decyzji o odpłatnym udostepnieniu swego ciała. Ale nie sposób nie zauważyć związanych z tym zagrożeń. Czy jako produkt nie zostaniesz najpierw przetestowana przez klienta, który po konsumpcji stwierdzi, że nie spełniłaś jego oczekiwań i w związku z tym nie zasługujesz na zapłatę? Gorycz poniżenia będzie wówczas długo dławić w gardle.
Werbownik czy szantażysta?
A jeśli “sponsor” zacznie Cię szantażować wykonanym z ukrycia nagraniem transakcji, żądając już darmowego świadczenia usług seksualnych? I przede wszystkim – skąd pewność, że nie jest osobą werbującą (obietnicą, szantażem lub groźbą) nowe pracownice nocnych klubów? Czy nie zaprosi Cię z czasem na weekend w Niemczech lub w innym kraju, skąd nie wrócisz już do domu, zasilając szeregi porwanych i zaginionych dla świata kobiet?
Konsumpcja gwarantowana
Mężczyzna proponujący odpłatny seks nie jest wcale wobec Ciebie szczery czy uczciwy. Nie obiecuje Ci miłości, ale nie czyni tego z troski o Twoje uczucia. Jesteś dla niego przedmiotem. Kwestia Twoich uczuć i emocji po prostu go nie interesuje. Nie ma ochoty tracić czasu i pieniędzy na trwające długo zaloty, starania, zabiegi… Chce uniknąć zobowiązań. I mieć pewność, że dojdzie do konsumpcji, której nie będziesz mu mogła odmówić z powodu złego nastroju, zmęczenia czy migreny.
Bez satysfakcji
Gdyby “sympatyczni” seks-sponsorzy byli pewni swojej męskości, po prostu nawiązywaliby kontakty seksualne w realnym świecie. I wtedy obie strony wiedziałyby, czego od siebie mogą oczekiwać. Problem w tym, że wówczas mężczyźni też muszą postarać się stanąć na wysokości zadania, by zadowolić partnerkę. Seks z Tobą nie stawia im żadnych wymagań. Nie jest wyzwaniem. Biorą co chcą, jak chcą i bez troski o Twoją satysfakcję.
Skoro Sympatia.pl nie potrafi dbać o Twoje bezpieczeństwo, zadbaj o nie sama i dobrze się zastanów nad konsekwencjami tego, co może Cię spotkać.
Ktoś Ci płaci za, psucie opini sympati ? chyba wyśle do nich maila z informacja o Twoim blogu ! zobaczymy jak szybko będziesz usuwać nazwe portalu z blogu ……….
Portal Sympaita.pl jest liderem rynkowym w zakresie serwisów randkowych. Swoją dominującą pozycję podkreśla m.in. na stronach prezentujących Grupę ITI. Z natury rzeczy najwięcej uwag dotyczyć musi tego serwisu, choć jak zostało to wielokrotnie podkreślone – kwestie niedostatecznej dbałości o bezpieczeństwo dotyczą ogółu portali randkowych.
Zachęcam Cię zatem do skontaktowania się z administracją portalu, choć nie wróżę Ci sukcesu. Po pierwsze dlatego, że blog prowadzę równolegle (i od dawna) na samym portalu Sympatia.pl, więc każdy wpis przechodzi tam przez moderację. Również ten zachęcający do odwiedzenia niniejszego bloga po wyszukaniu go sobie w sieci. Ze swej strony o kwestie bezpieczeństwa użytkowników portalu indagowałem wielu oficjeli Grupy ITI, Grupy Onet i samej Sympatii.pl. Efekt jakiś jest, choć podjęte działania pozostawiają sporo do życzenia.
Życzę powodzenia!