2013 in review

Posted: 31/12/2013 in Uncategorized

Raport WordPressa za 2013 rok . Szczególnej uwadze polecam miejsca na świecie, z których wchodzono na bloga. Ciekawa zmiana…

 

Here’s an excerpt:

The concert hall at the Sydney Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 52,000 times in 2013. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 19 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.

Użytkownik o nicku “zimny” dodał ciekawy komentarz, na który chciałbym zwrócić uwagę mężczyzn odwiedzających blog Sympatia i Ty. Wrzucam go w główny wątek bloga, by nie zaginął wśród innych komentarzy (również ważnych). Wyróżnia się bez wątpienia. I choć różne może budzić opinie, jego autorowi nie można odmówić doświadczenia, którym na dodatek zechciał się z Wami podzielić.

Jestem z Ukrainką od około roku. Poznałem ją na “sajcie”, jak i wiele innych dziewczyn. A że przeszedłem przez etap “Witaj T… Bardzo przyjemnie mieć list od twoja dzisiaj…”, to pokuszę się o kilka rad ode mnie – jeśli myśl o związaniu się z kobietą ze wschodu traktujecie jako dopuszczalną: Czytaj resztę wpisu »

Rok 2012 w statystykach

Posted: 31/12/2012 in O blogu

Nawet nie spostrzegłem, kiedy stuknęło nam 200 tysięcy odsłon. A dziś WordPress przesłał kolejny raport rocznej aktywności. Przyjrzyjcie mu się, jeśli macie ochotę. Tak jak przed rokiem, szczególnie powinna Was zainteresować statystyka odwiedzin bloga z… krajów afrykańskich. :)) Szczęśliwego Nowego i dużo miłości! Jeśli jej szukacie, znajdziecie ją. Jeśli nie szukacie, sama Was znajdzie. Ot, taka wredna bestyjka… :))

Here’s an excerpt:

19,000 people fit into the new Barclays Center to see Jay-Z perform. This blog was viewed about 61 000 times in 2012. If it were a concert at the Barclays Center, it would take about 3 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.

Nie chcę Was drażnić. Ani dodawać nadziei. Zdaję sobie sprawę, że większość Waszych kontaktów z “Rosjankami” (które nie są Rosjankami) to faktycznie próby oszustwa i wyłudzenia pieniędzy. Nie mogę się jednak uwolnić od obaw, że czytając wszystkie komentarze oszukanych, możecie uznać, iż każda rozmówczyni ze wschodnich krajów chce Was naciągnąć i wykorzystać. A tak z pewnością nie jest.

Mam w Polsce wielu znajomych z Ukrainy, Białorusi i Litwy. Z niektórymi spotykam się regularnie, z innymi rzadko. Znam ich. Pracują, studiują, oddają się działalności społecznej, artystycznej, aktywnie udzielają się politycznie na rzecz demokratyzacji. Są mądrymi i dobrymi ludźmi. Wśród nich jest też kilka kobiet, pełnych pasji, zaangażowania i bez wątpienia – promieniejących urodą oraz inteligencją.

Sympatia i Ty - Demotki - Stereotypy

Zaczerpnięte z serwisu: Demotki.pl

Czy rzeczywiście każda…?

Kiedy więc co pewien czas na blogu pojawiają się komentarze niejednoznaczne, budzące niepewność, czy rzeczywiście rozmawialiście z oszustem podającym się za “Rosjankę”, czy z prawdziwą osobą – przypominam sobie o moich znajomych i… mam poczucie winy. Dlaczego? Ponieważ nastroje osób oszukanych, do których większość z Was należy, z reguły radykalizują się po zrozumieniu, że ktoś Was wykorzystał. Nierzadko nie akceptuję lub zdecydowanie moderuję komentarze wyrażające zbyt wiele negatywnych emocji względem naszych wschodnich sąsiadów. I choć rozumiem Waszą reakcję, wciąż obawiam się, ile szkody może narobić wytworzone w takich warunkach przekonanie, że “każda dziewczyna ze Wschodu chce kogoś oszukać” (wierny cytat z jednej z niezaakceptowanych przeze mnie wypowiedzi).

Poparcie pełne obaw?

Czuję się nieswojo, gdy wspominam o blogu wśród moich znajomych ze Wschodu. Wiem, że rozumieją, dlaczego go prowadzę. I często akcentują swoje poparcie dla tej inicjatywy. Ale wiem też, że w głębi serca mogą się obawiać nietolerancyjnych zachowań względem nich (jako obcokrajowców), nieuzasadnionych podejrzeń, rodzących się lub istniejących już stereotypów. Jak temu zaradzić? Nie wiem… Rzadko można w takich sprawach znaleźć właściwe rozwiązanie.

Sympatia i Ty Demotywatory.pl Pewność siebie

Zaczerpnięte z serwisu: Demotywatory.pl

Warto mieć wątpliwości

Dlatego zachęcam Was do tego, byście zawsze mieli wątpliwości. Tak względem osób, które proponują Wam przez internet wyjątkowo korzystną transakcję, tak wobec “zakochanych bez pamięci Rosjanek“, które szybko proszą o pieniądze – jak też względem samych siebie. Jeżeli widzicie, że mechanizm oszustwa w całości lub najważniejszych jego elementach powtarza się, bądźcie wyjątkowo ostrożni i nie wysyłajcie nikomu pieniędzy. To najlepszy sprawdzian prawdomówności. Tak sądzę. Jeśli jednak korespondencja wyraźnie odbiega od dotychczasowych form działania oszustów – także zachowując ostrożność i nie wysyłając pieniędzy, pozwólcie czasowi zweryfikować, z kim naprawdę macie do czynienia.

Nie ma prostych odpowiedzi

Życie nie jest proste. Relacje międzyludzkie tym bardziej. Warto więc przyglądać się innym i sobie samemu z odpowiednim dystansem. I proszę, pamiętajcie: tak jak nikt z nas nie chce być uważany za “Polaka-złodzieja samochodów (bo przecież wszyscy Polacy kradną)”, tak też nie należy wystosowywać oskarżeń względem osób pochodzących ze Wschodu tylko dlatego, że urodziły się w kraju, z którego rzekomo pochodzi oszust, który Was wykorzystał. Nie dajcie się ponieść emocjom, szczególnie tym negatywnym. To trudne, lecz wykonalne.

Cytat wart zapamiętania: “Największym problemem tego świata jest to, że inteligentni ludzie są pełni wątpliwości, a ci głupi są pełni pewności siebie…!”

Wielu z Was odczuwa wielką gorycz, gdy trafiacie na tę stronę. Czujecie się oszukani. Dotknięci przez los, zranieni nieuczciwością innych ludzi. Jednak z perspektywy czasu złe wspomnienia bledną, a strata finansowa – jeśli zdążyliście wysłać pieniądze oszustom – przestaje mieć znaczenie. Dziś jednak to ja chciałbym Was poprosić o coś bardzo ważnego.

Motylki dla Rozalki - możecie pomóc? Pomóżcie!

Ludzi, którzy uniknęli wielotysięcznych strat finansowych jest na tej stronie bardzo wielu. Bo przez przypadek lub kierując się zdrową ostrożnością znaleźliście w sieci informacje, które Was ustrzegły. Znaleźliście tę stronę. Nieskromnie stwierdzę, że mam w tym swój udział – utrzymując i aktualizując ten blog, pomogłem tysiącom z Was. Nikt mnie do tego nie zmusza. Robię to z własnej woli. Społecznie. Bo skoro mogę pomóc, dlaczego miałbym tego nie zrobić?

Dziś chciałem Was prosić o wsparcie drobną kwotą leczenia córeczki moich znajomych. Ludzi, których znam osobiście. Za których uczciwość ręczę słowem honoru – a tego nie nadużywam. Co znaczy, że ich znam? Razem graliśmy w teatrze, dojrzewaliśmy w tej samej szkole, organizowaliśmy wiele wydarzeń, również społecznych i charytatywnych. A po latach współpracowaliśmy zawodowo.

Ich 2,5-letnia córeczka – Rozlka – choruje na białaczkę. Chorobę często występującą przy Zespole Downa. Jednak koszt leków, które pozwalają jej spędzać z rodzicami przerwy w leczeniu jest bardzo wysoki. Chciałem Was prosić o przekazanie drobnych wpłat – po kilka, może kilkanaście złotych – na konto fundacji. Szczegóły znajdziecie w linku: Motylki dla Rozalki.

TO NIE JEST ŁAŃCUSZEK INTERNETOWY, to nie jedna z tysiąca informacji, którymi bywamy zalewani w różnych sytuacjach. Tak jak wspomniałem, znam ludzi, którym możecie podarować dzień spędzony z dzieckiem poza szpitalem. Ludzi o wielkich sercach i jeszcze większej miłości. Ludzi, których uważam za wzór rodzicielskich uczuć i troski. A wierzcie mi, nie rzucam takich słów na wiatr.

Tak, takich próśb jest wiele. Nauczyliśmy się już mijać je obojętnie. Nie wierzyć, podważać prawdziwość, doszukiwać się oszustwa. Tutaj jednak oszustwa nie ma. Wystarczy zatelefonować do fundacji i sprawdzić. Wystarczy znaleźć na FB osoby, które o to wsparcie proszą, potwierdzić ich realny byt.

Jeśli więc możecie odpowiedzieć na moją prośbę – zróbcie to. Teraz. Nie później, gdy czas rozmyje intencje i stłumi motywację. Wielu z Was gotowych było wysyłać kilkutysięczne kwoty do nieznanych osób, kierując się kiełkująca dopiero miłością. Dziś możecie wysłać kilku- lub kilkunastozłotowe wsparcie dla ludzi, o których istnieniu i wielkiej miłości do dziecka Was zapewniam, ręcząc za nich jak ręczyć mogę za siebie.

Suma drobnych wpłat może podarować tej niezwykłej rodzinie tak cenne chwile spędzane razem. Każdy z Was może mieć swój udział w radości rodzinnej, w chwilach spędzanych z dzieckiem, którego życie jest trudniejsze niż nasze. Bo bardziej narażone na choroby. Bo stawiające więcej wyzwań na każdym kroku codzienności. Suma Waszych drobnych wpłat może uczynić świat lepszym i bogatszym dzięki niewinnemu uśmiechowi dziewczynki doświadczonej chorobą. I jej rodziców, którzy nigdy się nie poddają. Wszystko w Waszych rękach. Wszystko zależy od Waszych serc i Waszej otwatości.

Chciałbym zapytać jak Gierek: “Pomożecie?”. Licząc na odpowiedź, której przed laty udzieliły mu tłumy. Chciałbym, żebyście chcieli pomóc. Teraz. Dziś. Po prostu. Wszystko zależy od Was.

Czy oszuści zmieniają sposób działania? Warto przeczytać i… nadal być ostrożnym!

Piotr napisał dziś w komentarzu: “Cześć chłopaki, koresponduję z następną. Na wstępie napisałem jej, że jeśli chce pieniędzy lub chce mnie oszukać – to pewnie traci czas, bo wiem o co chodzi. Chyba zmiana taktyki, bo chce mi dać namiary biura podróży wraz z numerem telefonu, abym sam mógł pozbawić się kasy”.

Uwaga Piotra jest bardzo słuszna – oszuści mogą tworzyć fałszywe biura podróży, by pozornie uwiarygodnić się w oczach oszukiwanych mężczyzn. Najprawdopodobniej byłyby to fikcyjne podmioty gospodarcze. Choć kto wie, czy to wszystko. Przekręt mógłby polegać na innej zasadzie. “Prawdziwe” biura (tworzone okresowo w celu wspierania oszustwa i szybko znikające z rynku) mogłyby pozbywać się odpowiedzialności za uczestnictwo w przekręcie. Wystarczyłoby stwierdzić, że sprzedając usługę turystyczną, nie mogą odpowiadać za to, że zaproszona osoba nie skorzystała z niej – mimo opłacenia kosztów.

Takie działania byłyby bardziej kosztowne dla scammerów i wymagałyby większego wysiłku organizacyjnego. Nie znamy jednak skali dochodów, jakie osiągają, trudno zatem stwierdzić, czy byliby gotowi na rozwijanie swej działalności w taki sposób. Mimo to bądźcie ostrożni. Jeśli mielibyście dla kogoś wykupić bilet itp., sami wybierzcie operatora turystycznego. W Polsce. I nadal upewniajcie się, czy rozmawiacie z prawdziwymi osobami, czy z oszustami zainteresowanymi tylko Waszymi pieniędzmi. Powodzenia!

Krótkie pytanie: ile osób spośród Was zainteresowanych jest możliwością zamieszczania na blogu zdjęć przesyłanych przez scammerów? O odpowiedzi proszę w komentarzu pod tym wpisem. Zobaczymy, ile “zgłoszeń” uzbiera się w ciągu dwóch dni. Jeśli więcej niż kilkanaście, możemy zastanowić się, co z tym zrobić.

[Pytanie jest zasadne: gdy poprzednim razem zaproponowałem rozwiązanie problemu, choć wiele osób upominało się o tę możliwość w komentarzach - tylko kilka przesłało materiały; i zostaliśmy z niczym...]