Kończymy

Drodzy Użytkownicy strony „Sympatia i Ty”

Kto z Was śledzi komentarze, ten zapewne wie, że przez ostatnie niemal dwa lata narastały we mnie irytacja i zniechęcenie. Roszczeniowa postawa wciąż tak samo licznego grona osób (choć wciąż są to nowe osoby) coraz trudniejsza była do wytrzymania dla faceta, który założył tę stronę, by pomagać innym ludziom.

W odpowiedzi byłem tu już oskarżany o bycie Nigeryjczykiem, Rosjaninem, oszustem, mafiozą, scammerem, osobą chorą psychicznie itp. Niektórzy z czytelników strony grozili mi okaleczeniem, pobiciem, zamordowaniem, a nawet – co akurat było zabawne – splądrowaniem mi mieszkania. Oj, zawiódłby się potencjalny złodziej. I rozczarował okrutnie. :)

Najbardziej męczące są jednak sytuacje mniej ekstremalne, przez co rodzące realną frustrację. Prowadzę te strony od sześciu lat. Tysiące ludzi uniknęło oszustwa (lub dodatkowych strat) dzięki ich istnieniu. Prawie nikt z Was nie wie, kto jest autorem niniejszego bloga. Bo jego celem było wspieranie Was informacją w granicach obowiązującego prawa – i nic więcej.

Niezmiennie jednak muszę się mierzyć z różnorakimi zarzutami. Jedni mają żal o kasowanie adresów mailowych. Inni grozili mi procesami za ich przepuszczenie przez moderację (było to możliwe przez pierwsze dwa lata). Jedni oskarżają o złe intencje za to, że strona istnieje i widnieją na niej różne informacje. Inni – za to, że istnieje, lecz widnieje na niej za mało informacji.

Byli pośród Was tacy czytelnicy, którzy domagali się publikowania ich nazwisk, a po czasie ich usunięcia. Byli aktywni komentatorzy, którzy po czasie twierdzili, że nigdy strony nie odwiedzali. Były żony szukające dowodów zdrady mężów i mężowie szukający potwierdzenia zdrad swoich żon. Pojawiali się ludzie podszywający się pod dziennikarzy. I tak dalej.

Nie brakowało nietypowych żądań i zarzutów. Pan oferujący odpłatnie usługi seksualne dla kobiet zarzucał mi podobną do swojej działalność. „Zawodowi” użytkownicy Sympatii oskarżali mnie o szukanie okazji do uwodzenia. Regularnie oczekiwano też ode mnie osobistego ścigania sprawców oszustw, których część z Was padła ofiarą.

W swoim czasie zaproponowałem Wam rozwiązanie: stworzenie profesjonalnej strony, na której po zalogowaniu i akceptacji regulaminu (pełna odpowiedzialność za zamieszczane treści) moglibyście zamieszczać informacje według własnej woli. Warunek był jeden: sfinansowanie przez Was kosztów utrzymania (nie prowadzenia!) strony poprzez darowizny YetiPay w kwocie 2 zł (czyli średnio dwa tysiące razy mniej niż panowie wysyłają swoim „Rosjankom”).

Choć taki mechanizm wspierania projektów społecznych (i komercyjnych!) jest bardzo popularny na świecie, a dziś portal PolakPotrafi święci kolejne tryumfy w Polsce, spadła na mnie fala krytyki i oskarżeń, wymagań i drwin. Ogólnie było bardzo wesoło. Choć w tej sytuacji chyba tylko mnie nie było do śmiechu. Zrozumiałem wtedy, jak działa internet. I jak ogromowi żądań towarzyszą… tylko kolejne roszczenia.

I mógłbym tak pisać jeszcze długo. Wymieniać absurdy, dzielić się rozczarowaniem. Przypominać, ile pracy oraz czasu wymagało upowszechnianie informacji o tej stronie. Złośliwi zarzuciliby mi to i tamto, zadowoleni dołożyliby swoje trzy grosze. A efekt i tak byłby ten sam.

Jestem zmęczony. Wytrzymałem w Waszym, bo nie we własnym interesie – całe sześć lat. Wystarczy. Każdy kolejny nieprzemyślany atak, wynikający z samochciejstwa i braku zrozumienia zasad, jakie musiałem wprowadzić (a czasem po prostu z braku emocjonalnej równowagi komentatorów) budzi już we mnie zbyt wiele negatywnych odczuć.

Dlatego zdecydowałem: w najbliższy weekend strona zakończy swoją działalność prewencyjno-informacyjną.

Wszystkim Wam życzę powodzenia, stałym czytelnikom dziękuję za kilkuletnią wierność niezbyt miłemu tematowi, a sobie… Sobie życzę wreszcie świętego spokoju.

Oszczędziliście dzięki tej stronie przynajmniej ok. 0,5 mln zł. Czas, by ktoś inny, gdzieś indziej, wziął na siebie ciężar społecznikowskich działań.

Bywajcie!

 

Admin/Moderator

jack-an-apes